Dzisiaj jest


Przesunięty przez: eko
2011-12-07, 12:46
Autor Wiadomość
BorSon 
Administrator


Dołączył: 30 Sty 2011

Posty: 2026
Skąd: Gryfów Śląski
Piwa: 71/82

Stan zjarania:



Poziom: Holender ;)



Dodany: 2011-03-28, 13:39 

Nie czułem presji, nikt jej na mnie nie wywierał. Czułem natomiast, że muszę zrobić ten album jak najlepiej.


O różnicach pomiędzy undergroundem, a mainstreamem, pierwszej legalnej produkcji "Na Żywo Z Miasta Grzechu", udziale Peji we wzbudzaniu zainteresowania słuchaczy swoją osobą, dużej rozpiętości stylistycznej materiału, koncertach, polskiej scenie, inspiracjach i najbliższych planach - mówi Kobra, reprezentant RPS Enterteyment. Zapraszamy do lektury!

Niespełna trzy miesiące temu nakładem RPS Enterteyment ukazał się Twój pierwszy legalny album "Na Żywo Z Miasta Grzechu". Patrząc z perspektywy czasu, jesteś na dzień dzisiejszy w stu procentach zadowolony z tego materiału?
Kobra:
Wiesz, płyta powstawała prawie dwa lata, w międzyczasie zmieniali się producenci, zmieniła się koncepcja płyty, gości dobierałem raczej starannie, a nie na zasadzie chcę nagrać z tym, albo z tamtym, więc wcisnę go na siłę do numeru, do którego nie będzie pasował i już... Ta płyta brzmi tak jakbym sobie tego życzył. Nic bym nie zmienił. Był okres kiedy przestały mi się podobać niektóre numery, a to tylko dlatego, że zbyt często ich słuchałem. Teraz, kiedy mam w dłoni gotowy egzemplarz mogę śmiało powiedzieć, że jestem w pełni zadowolony i że dokładnie taki album chciałem usłyszeć. Czy równie entuzjastycznie będę do niego podchodził za rok czy dwa? Czas to zweryfikuje.

W obecnej, trudnej sytuacji polskiego rynku fonograficznego istnieje w rapie coś takiego jak podział na underground i mainstream? Odczułeś jakąś znaczącą różnicę wydając legal?
Kobra:
Wygląda na to, że jednak istnieje. Pozostaje zadać sobie pytanie: "Po co?". Dziś artyści mają bardzo duże możliwości. Nielegale często brzmią lepiej niż albumy leżące na półkach w Empikach... Wielu graczy wraca do podziemia, bo zostali źle potraktowani przez wydawcę, zakładają własne mniejsze wytwórnie, albo wydają swoje płyty zupełnie niezależnie. Można sobie poradzić? Można. Nie każdy ma możliwość podpisania papieru z labelem. Jeśli chodzi o mnie to cieszę się, że mam za sobą legalny debiut, że dostałem taką szansę. Życzę tego każdemu dobremu raperowi, choćby po to by przekonali się, że polski rynek fonograficzny nie jest wcale tak wspaniały jak wielu sobie to wyobraża i żeby przestali spekulować na temat naszego "high life'u".

Jak doszło do tego, że udało Ci się nawiązać szerszą współpracę z Peją? Kiedy w Waszych głowach zrodził się pomysł stworzenia profesjonalnego wydawnictwa? Czułeś jakąś specjalną presję, zdając sobie sprawę z tego, że w pewien sposób będziesz przecierał szlaki na drodze nowego labelu?
Kobra:
Nie w naszych, a w jego głowie (śmiech). To on postanowił założyć wytwórnię. Ja byłem na etapie nagrywania albumu. Rychu poinformował mnie o swoich planach i jednocześnie zaproponował współpracę. Chwilę później byliśmy już na planie klipu "Witamy w mieście", do tłoczni trafił singiel promocyjny firmowany znakiem RPS Enterteyment i powoli zacząłem oddawać materiał w ręce ekipy White House. Nie czułem presji, nikt jej na mnie nie wywierał. Czułem natomiast, że muszę zrobić ten album jak najlepiej, zrobić dobre klipy, żeby wywołać dobre wrażenie. Jestem bardzo wdzięczny i myślę, że Rysiek jest dumny z tego, że to właśnie moja płyta została wydana w jego labelu jako pierwsza. Ja jestem.

Co czuje ktoś, kto działa od tylu lat w podziemiu i nagle dostaje szansę wypłynięcia na szersze wody, w dodatku od tak wpływowego człowieka jakim niewątpliwie jest Rychu?
Kobra:
Cieszyłem się jak dziecko na wieść, że czeka mnie legalny debiut, że mój album będzie leżał na półkach w całym kraju. Na Empikach bardzo się zawiodłem. Inaczej - potwierdziła się moja teza dotycząca tejże sieci sklepów. Wielokrotnie chodziłem do Empików w dniu premiery jakiejś płyty, niekoniecznie była to płyta hip-hopowa, sam kupuję wiele gatunków muzyki. Tego dnia płyty w sklepie nie ma. Nie ma jej również nazajutrz... Nie jest mi jakkolwiek po drodze do Media Markt czy Saturna, w których płyty najczęściej w dniu premiery już leżą na półkach i czekają na potencjalnego klienta. Zresztą nie o to chodzi. Empik uważa się za sieć najlepszych i najlepiej zaopatrzonych sklepów muzycznych? Kpina... Oj, odbiłem od tematu delikatnie, wybaczcie (śmiech).

Swoją drogą już pierwszym singlem "Witamy w mieście", o którym wspominałeś wcześniej narobiliście sporego zamieszania, liczba wyświetleń tego teledysku bije na głowę oglądalność wielu klipów bardziej utytułowanych reprezentantów naszej sceny. Spodziewałeś się tak ogromnego odzewu? Zastanawiałeś się kiedyś ile w tym zasługi ma firmowanie produkcji ksywą Peji?
Kobra:
Fakt, liczba wyświetleń klipu na YouTube przekroczyła 600 000, dla mnie to bardzo dużo. Dużo w tym mojej zasługi. To w końcu ja wybrałem bit, napisałem tekst, nagrałem numer, który jest typowo singlowy. Większość scen z klipu to również moje pomysły. Co do pytania - tak, zastanawiałem się wiele razy ile jest w tym zasługi Peji, który ma chyba największą siłę przebicia na scenie rapowej w kraju. Chyba właśnie odpowiedziałem na to pytanie (śmiech). Jednak Rychu nie umieścił klipu na swoim kanale YT, a stworzył zupełnie nowy, pod nazwą RPSENTV, na którym został umieszczony mój teledysk. Po to by w pewnym stopniu promować mnie jako oddzielną markę, nową twarz na scenie. Cały czas zachęcam do sprawdzania klipu "Witamy w mieście" i "(Nadal) Klasycznie", a już wkrótce kolejnych, które właśnie powstają.

W ostatnim wywiadzie Rychu powiedział, że sprawa promocji Twojej płyty jest nadal otwarta. Jakich ruchów powinniśmy się jeszcze spodziewać? Z tego co mówisz wnioskuję, że planujecie trzeci klip?
Kobra:
Rychu jest tajemniczy, nie mówi mi do ostatniej chwili co ma w planach w związku z promocją. Na pewno powstaną kolejne, miejmy nadzieję bardzo udane wideoklipy, ale nie będę zdradzał do jakich kawałków. Trasa "Na Żywo Z Miasta Grzechu" cały czas trwa. Cały czas wpisujemy w kalendarz nowe miasta i miasteczka. To podstawowa forma promocji. Co więcej zrobimy z Ryśkiem przekonacie się niebawem.

Jak wspominałem na początku, od premiery mijają już prawie trzy miesiące, można zatem pokusić się o pierwsze podsumowania. Jesteś zadowolony ze sprzedaży swojego krążka? Uważasz, że warto było inwestować czas i pieniądze, we wszystkie poczynione przez Was ruchy promocyjne?
Kobra:
Gdybym odpowiadał na to pytanie za jakiś miesiąc myślę, że moglibyśmy mówić o liczbie sprzedanych egzemplarzy. Na dzień dzisiejszy nie wiem dokładnie jakie to ilości. Wiem, że płyta była dotłaczana po wyczerpaniu pierwszego nakładu, czyli chyba jest ok. Co do pytania o inwestycję we mnie i mój materiał - odpowiadam: tak. Oczywiście, że było warto, ale na to pytanie powinien odpowiadać chyba kto inny. Płytę cały czas można kupić w dobrych sklepach muzycznych, na stronie Fonografiki oraz na www.unhuman.pl. Zachęcam!

Dziś artyści mają bardzo duże możliwości. Nielegale często brzmią lepiej niż albumy leżące na półkach w Empikach... Wielu graczy wraca do podziemia, bo zostali źle potraktowani przez wydawcę...


Twoje dwie ostatnie niezależne produkcje realizowane były w duecie z Oldasem. Dlaczego wychodząc na legal zdecydowałeś się na atak solo? Nie doszło przez to między Wami do jakiś konfliktów? Możemy w przyszłości spodziewać się Waszych kolejnych wspólnych numerów?
Kobra:
Mój album początkowo miał być kolejną undergroundową produkcją. Zaczęliśmy praktycznie w tym samym czasie realizować plany solowe. Oldas pojawił się gościnnie na mojej płycie, ja dograłem wersy na jego "Esencję", która lada dzień pojawi się w sklepach i już. Nigdy nie kłóciliśmy się na płaszczyźnie muzycznej. Przeciwnie - tutaj zawsze dogadywaliśmy się najlepiej pomimo faktu, że robimy osobno zupełnie inny hip-hop, ale cały czas jest to hip-hop. Oldas jest ze mną na każdym koncercie na hype'ie. Gramy starsze rzeczy, gramy numery z jego solówki. Przede wszystkim jednak prywatnie jesteśmy dobrymi kumplami. Niebawem ruszamy z reedycjami "Klasycznie" i "EP" czyli ludzie znów będą kojarzyć nas jako duet, a w przyszłości któż to wie, możliwe, że znów spotkamy się w studiu i zaczniemy nagrywać kolejny wspólny album...

Pod względem produkcji "Na żywo z miasta grzechu" prezentuje cały wachlarz styli - od charakterystycznego dla Poznania brzmienia rodem z Los Angeles, przez Nowy Jork w latach dziewięćdziesiątych (znakomity follow up do "Represent" Nasa), aż po jak to sami określiliście "cukierkowe" bity. Czym spowodowana jest ta różnorodność?
Kobra:
Po pierwsze - nie chciałem robić płyty z jednym producentem. Niewielu z nich potrafi otworzyć się na kilka klimatów. Jedni samplują i robią to dobrze, inni z kolei lecą po klimatach z zachodniego wybrzeża i też jest super. Nie chciałem żeby słuchacz odniósł wrażenie, że przez blisko godzinę słyszy te same bębny, że brzmienie jest podobne. U mnie klimaty są skrajne. Mamy "Reprezentuj", o którym wspominasz w pytaniu i mamy "Super MC", który wyszedł spod ręki Donatana. To dwa różne klimaty, które w konsekwencji doskonale się uzupełniają. Płyta mimo tak wielu producentów jest niesamowicie spójna i z tego co wiem przyjemnie się jej słucha w całości.

Rapując na tych bardziej stonowanych podkładach chciałeś udowodnić, że stać Cię nie tylko na ostre bragga, ale także na głębsze, bardziej przemyślane teksty? Kobra to uniwersalny MC?
Kobra:
Kobra to uniwersalny MC. Kropka. Jestem w stanie zarapować na każdym bicie, o czym niedługo będziecie mogli się przekonać. Oprócz kawałków z "NŻZMG" nagrałem kilka featuringów. Myślę, że po kawałku z nowej płyty Buczera słuchacze nie będą mieli wątpliwości, że odnajdę się w różnych klimatach. Zawsze ceniłem sobie różnorodność. Przykładem były moje stare mixtape'y, które były przeprawą przez najróżniejsze klimaty. Nieraz jeszcze pewnie zaskoczę. Co do bragga - nie chciałbym nagrać na tą chwilę całej płyty w takiej stylistyce, bo chyba usnąłbym podczas nagrywek w studio, albo pisząc takie teksty w ilości 15-18 (śmiech). Oczywiście radzę sobie z "przechwałkami", jednak niewielu MC's w kraju potrafi połączyć formę z treścią i przekazem.

W dużej opozycji do tych spokojniejszych kawałków stoi numer ze Słoniem i Mrokasem. Chciałeś sprawdzić się tym samym w konwencji horrorcore? Co sądzisz o szalonych jazdach Słonia właśnie w tym nurcie?
Kobra:
Jeśli numer "Na Ulicach Rządzi Diabeł" to horrorcore (przynajmniej zwrotki moje i Mrokasa) to wygląda na to, że zrobiłem to na długo przed tym kawałkiem, w "Reżimie Krwi" z pierwszej solówki Słonia. Oba kawałki bardzo mi się podobają...

Słuchając płyty odnoszę wrażenie, że w dość negatywny sposób oceniasz rodzimą scenę, w pewnym momencie wprost przyznajesz, że nie inspirujesz się polskim oldschoolowym rapem. Rzeczywiście poziom jest dla Ciebie tak niski, że nie warto zagłębiać się w temat?
Kobra:
Dzisiejszy poziom jest o wiele wyższy niż rok, dwa czy dziesięć lat wstecz. Szkoda, że media tego nie widzą... Co do polskiej sceny to nigdy nie była dla mnie inspiracją przy tworzeniu i głównie to chciałem przekazać. Nie uważam, że pierwszy Kaliber to dobra płyta rapowa, albo nawet rapowa. Ja w tym czasie słuchałem N.W.A., a w budzie u Kaczmiego kupowało się Dayton Family na kasecie. Mało mnie interesuje polska scena, a na pewno mniej niż zagraniczna. Sprawdzam oczywiście większość rzeczy z Polski, ale "większość" to w przypadku naszego kraju kilka, kilkanaście tytułów. Za oceanem co miesiąc wychodzi tego tyle, że nie nadążam ze słuchaniem. W kwestii rodzimej sceny - jeszcze sporo, naprawdę sporo przed nami, żeby było super.

Co myślisz zatem o młodej generacji odbiorców rapu wychowanych tylko i wyłącznie na polskim hip-hopie, bo za jakiś czas tacy będą zapewne brali czynny udział w tworzeniu sceny?
Kobra:
Oni już tworzą scenę. Scena to również słuchacz. Rozumiem ich doskonale, wiem mniej więcej w jakim okresie jakie roczniki mogły się rapem zajarać. Uważam jednak, że jeśli kochasz hip-hop powinieneś coś o nim wiedzieć. Powinieneś znać "Wild Style" czy "Beat Street", powinieneś wiedzieć kim był Kool Herc, Bambaataa... Powinieneś znać podstawowe tytuły lat 90' - "Illmatic", "Enter The Wu-Tang" czy "Ready To Die" chociażby. Nie znać takich rzeczy, to tak jakby nazywać siebie fanem Tarantino nie znając "Wściekłych Psów". Tak się nie da...

Jak wygląda przyjęcie Twojego materiału na żywo? Z tego co udaje mi się zaobserwować gracie dość regularnie, często wespół z toruńską ekipą PTP. Jesteście zadowoleni z frekwencji na Waszych koncertach? Czujesz, że już na dobre zagościłeś w świadomości słuchacza polskiego rapu? Udaje Ci się na dzień dzisiejszy już z tego wyżyć?
Kobra:
Nasze koncerty cieszą się dużym entuzjazmem. Zawsze jest z naszej strony max energii i tyle samo dają nam słuchacze. Raczej nie tykam alkoholu przed występem. No, przesadzam, jakaś seta na pozbycie się tremy pomaga, ale nie miałem jeszcze sytuacji żebym potykał się na scenie, obalał czy nie daj Boże z tej sceny zleciał (śmiech). Jeszcze wszystko przede mną (śmiech). Z frekwencją jak wiadomo bywa różnie. Raz jest pełen klub, innym razem jest mało osób, jednak w obu przypadkach dajemy z siebie tyle samo i gramy zajebistą sztukę. Trwa trasa jak już wspominałem, większość koncertów gram z PTP i jest zawsze dobra zabawa i świetna atmosfera. Niestety nie jest w Polsce jeszcze tak kolorowo, że po wydaniu legalnej płyty mogę dać sobie spokój z pracą i na dobre zająć się tym co kocham najbardziej. Koncerty są dobrym dodatkiem do pensji ze stałej pracy. Mogę sobie częściej kupić parę butów, butelkę wódki i kwiaty swojej dziewczynie.

Do kogo powinni zgłosić się potencjalni organizatorzy, chętni by zaprosić Cię do swojego miasta?
Kobra:
Jestem pod "opieką" agencji Bashesh i najlepiej tam kierować pytania, i propozycje: martyna.slawinska@bashesh.com lub info@bashesh.com Zachęcam do współpracy!

Nie uważam, że pierwszy Kaliber to dobra płyta rapowa, albo nawet rapowa.


Nad czym obecnie pracujesz? Na swoim facebooku (sprawdź) zapowiedziałeś płytę zatytułowaną "Kroniki miasta grzechu". Rozumiem, że nie spuszczasz z tonu i w niedalekiej przyszłości powinniśmy spodziewać się Twojego kolejnego solo?
Kobra:
Ten tytuł z kronikami palnąłem tak sobie po prostu, ale kto wie, może akurat nowy album właśnie tak będzie się nazywał. Tak czy inaczej niebawem zacznę nagrywać kolejną płytę. Nie sądzę, żeby ukazała się jeszcze w tym roku. Mam kilka bitów, kilka zwrotek, kilka pomysłów...

Masz na dzień dzisiejszy zaplanowane jakieś gościnne udziały? U kogo będziemy mogli Cię w najbliższym czasie usłyszeć?
Kobra:
"Reedukacja" już w sklepach więc "Głos Wielkopolski" już chyba większość zna. Będę gościnnie na płycie Oldasa "Esencja", będę na "Podejrzanym O Rap vol. 3" Buczera, pojawię się gdzieś tam z Fabułą i na nowym albumie Gandi Gandy. Plus kilka podziemnych projektów, których jeszcze nie zdążyłem zrealizować, typu Blejd/Dyniak...

Z pewnych źródeł wiem także, że zamierzasz wziąć się także za produkcje ciuchów. Jakieś szczegóły?
Kobra:
(śmiech) No Ralph Lauren chyba ze mnie nie będzie, ale owszem, co jakiś czas puszczamy w obieg krótkie limitowane serie t-shirtów dla naszych fanów. Niebawem na Unhuman pojawi się coś nowego, sprawdźcie!

Ostatnie słowo dla naszych czytelników?
Kobra:
Dziękuję za uwagę, do zobaczenia na ulicy i w klubach. Wspierajcie nas, kupujcie nasze płyty, wpadajcie na koncerty. One Love!

Rozmawiał: Mateusz Jędrzejewicz
Zdjęcia: Archiwum artysty

Źródło:

» Zaloguj się aby zobaczyć linki! «

_________________
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
mentron21 
Użytkownik


Dołączył: 16 Lut 2011

Posty: 118
Skąd: Chojnów
Piwa: 6/16

Stan zjarania:



Poziom: Zapaleniec



Dodany: 2011-03-31, 15:01 

Ciekawy wywiadzik nudziło mi się to przeczytałem cały
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
kobra, mc, uniwersalny, wywiad
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do: