to historia tego typa, troche pojebany wariat
zamiast mózgu miał styropian, toksyczna awaria
naprawde dziwna partia, serce jak z kamienia
udowodnił to mordując, dziewczyne w blasku cienia
zaznała tam cierpienia, nieobliczalny człowiek
młody ksiądz wikary, wyłapał kulke w głowe
pomyślał ze jest Bogiem, przekonał o tym matke
w złym miejscu o złym czasie, znalazła sie przypadkiem
jej ciało było gładkie, opisał co z nią zrobił
w kajecie na swym biurku, dał upust swojej fobii
postanowił jej wyżłobić, na czole tępym nożem
trzy szustki odwrócone, w szkarłatnym kolorze
wieczornej późnej porze, sprzyja uśmiech diabła
szwadrony tych pojebów, skaczą nam do gardła
pierwsza linia padła, anioły tworzą szyk
diabeł został potępiony, nie wspiera go nikt...
Opinie? :)