Spoglądając wstecz jak to było za dzieciaka
Kupując paczke czipsów, cukiereczki i lizaka
Zapach świeżo skoszonego trawnika
Do pamięci znów mi zawitał
Siedząc z chłopakami na trzepaku
Słuchając klasycznego już rapu
Wiesz co mam na myśli
W głośnikach wciąż RUN DMC
Może źle to pamiętam
Bo w brzuchu głód a w domu bieda
Zero poparcia od sąsiada z bloku
Brak dyscypliny prowadzi do kłopotów
Nie obyło się bez przemocy
Wyśmiewany mając poobijane oczy
Jednak nie załamałem się na pewno
Nie pisał bym tego, będąc pod grobową deską
Poparcie u Peji i Slums Attack
Chciałem stąd uciec: pora spadać
To nie było takie proste
Kumple odchodzili razem z koksem
Nie chciałem opuszczać tych ludzi
Wierzyli we mnie a ja miałem się odwrócić?
Czekaj, Kosa, proszę jedną małą ...