16-nastka, którą napisałem już jakiś czas temu. Motyw oklepany :) .
Są chwile, kiedy nie czuję już w życiu wiele.
Nie czuję swoich płuc, czuję tylko sam szkielet.
Serce chce ulotnić się przez moje gardło.
Chciałbym mieć nadzieję, że walczyć z tym warto.
Zwiększa się zawsze ze złości moje tętno.
Gdy kończy się każdy, palony papieros.
Dym się ulatnia, lecz nie zabiera myśli.
Pozostaje cisza, działa jak zimny prysznic.
Nie mogę się poddawać, bo wtedy kim będę ?
Słabeuszem, który runie jak World Trade Center.
Chcę skupić się na tym, co zadaje mi ranę.
Zniszczyć to, by móc stanąć na nogi i iść dalej.
Pragnę tylko tego, by ból we mnie umarł.
Moje powieki są ciężkie jak ziemska kula. [br ...