Sprzęgło, kluczyk, światła,
ręczny, wsteczny i jazda,
kierunek statoil stacja,
dziś będzie grubsza
akcja.
Ruszam cicho jak na palcach,
pod prawą stopą gaz mam,
przede mną w dziurach asfalt,
wqurwiam się na maksa.
Inna droga lepsza trasa,
przede mną jakaś mazda,
wyprzedzam ją na pasach,
zawracam tam gdzie zakaz,
wyjadę z miasta zaraz,
lecz za mną jakiś pajac,
chce się furą ze mną ganiać,
czwórka, piątka i nara!
Prosta droga i ja sama,
to dla niebieskich alarm,
moja noga jest jak taran,
prędkościomierz już oszalał.
Na miejscu już jest sprawa,
wsiadam do innego auta,
zepsute w furze światła,
no cóż po ciemku jazda,
Wjeżdżam znów do miasta,
radio ...